wstając dziś rano wiedziałam... wiedziałam, że nadszedł czas, bo oto dziś z rana ważna sportowa potyczka: ja kontra... ciasteka na radiową Wigilię.
zaczęło się obiecująco marszem po chrumkającym śniegu do sklepu wsiowej dewotki Pani Zosi. Pani Zosia jak zawsze bardzo miła :) wypytała o rodzinę, kazała wszystkich pozdrowić, a ja? a ja zakupiłam w tym czasie dwie margaryny Palmy i czekoladę Alpen Gold, bo gotowej polewy czekoladowej oczywiście nie było.
wracając do domu słuchałam nieśmiertelneych Queensów i Show must go on, bo grunt to bojowe nastawienie.
o 9 się zaczęło, gwizdek sędziego, a "sędzia gwizda, bo ma gwizdek i lubi"...
znalazłam przepis. wszystkie składniki pomnożyłam razy dwa, bo znam dobrze naszych radiowych łasuchów ;)
Składniki:
1/2 kg mąki
1 kostka margaryny
2 jajka
1,5 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Żółtka oddzielamy od białek i wlewamy na mąkę. Dodajemy posiekaną w kostkę margarynę (w tej postaci łatwiej jest zagniatać ciasto) oraz cukier i zagniatamy wszystko razem. Jeśli mimo długiego wyrabiania, ciasto nadal jest bardziej sypkie niż zwarte, może się okazać, że potrzebne jest dodanie jeszcze jednego żółtka.
Z zagniecionego ciasta formujemy ciasteczka przy pomocy foremek lub specjalnej nakładki do robienia ciasteczek nakładanej na maszynki do mięsa. Zarówno na ciasteczka maszynkowe jak i te wycięte z foremek możemy nałożyć nieco dżemu, choć prawdę mówiąc są na tyle słodkie, że z przyjemnością można je chrupać beż żadnych dodatków.
Ciastka pieczemy w 180°C na zloty kolor i po wystudzeniu zajadamy ze smakiem.
i się zaczęło...
niby wszystko zrobiłam jak w przepisie, ale ciasto się nie klei... hmmm... chyba gdzieś po drodze zapomniałam, że to mój ciastkarski debiut.
piszę do Bianki (Bianka Lesik - szef red. informacyjnej):
- Bianka, co zrobić żeby się ciasto kleiło?
- dodaj mąki...
- dodałam, ale dalej się kruszy...
- to dodaj tłuszczu
jak kazała tak zrobiłam i... i nic... 0:1 dla ciastek.
myślę sobie: oj nie! nie poddam się tak łatwo, nie bez walki. kiedyś Paulka (Paulina Zgud - moja ukochana siostrzyczka) wkładała swoje ciasto do zamrażarki... po co? nie wiem, ale tak zrobiłam. niestety nic to nie dało... bo podczas wycinania serduszek wciąż nie było spujne... buuu... 0:2.
piszę Biance:
- kupię kilo ciastek w przydrożnej cukierni...
- nieee! przynieś jakie masz... i tak zjemy!
kochany Biankers, dobra dusza naszego radia. nikogo nie opuści w potrzebie =P
więc postanowione! sama uformuję te ciasteczka! kto powiedział, że mają być serduszka?!
1:2
teraz są już w piekarniku... a ja czekam... właściwie już się nie martwię, bo "i tak zjemy" :)
myślę, że swoim nastawieniem zasługuję na punkt, 2:2.
ostateczne rozstrzygnięcie (rzuty karne) odbędzie się dziś wieczorem, w studiu studenckiego radia Radio17.
jak ostatecznie skończyła się ta niesłychanie ekscytująca rozgrywka dowiecie się niebawem...
Studenckie Radio17 Gotuje barszcz, piecze ciasta i rozgrzewa głos do kolędowania! Bo...
Już dziś o 18:00 zaczynamy Wigilię z Radiem17!
Oprócz jedzenia i śpiewu, usłyszycie też głosy, tych których na antenie nie słychać, ale poza nią pracują na sukces 17nastki! Na żywo ze studia przy Reymonta13a relacje z tego rodzinnego święta relacjonować będą Bianka Lesik i Kuba Rupieta









